ARTYKUŁY
Kara za zdradę w dawnej Polsce XI-XX w. - cz.2
Kara za zdradę w dawnej Polsce XI-XX w.
(różnice ze względu na status społeczny i miejsce zamieszkania)
Średniowiecze
Przechodząc do pobieżnej charakterystyki karalności cudzołóstwa w pierwszych wiekach polskiej państwowości, przytoczyć należy relację kronikarza niemieckiego Thietmara z Merseburga, według której w XI w. cudzołóstwo karano surowo, nawet śmiercią, przy czym niewierną żonę mąż zabijał na miejscu albo okaleczał, szczególnie poprzez obcięcie nosa, uszu bądź włosów. Przyłapany wówczas in flagranti cudzołożnik poddawany był nader wymyślnej karze, a mianowicie prowadzono go na most targowy i przymocowywano do niego, wbijając gwóźdź przez mosznę, a następnie umieszczano obok nóż, pozostawiając nieszczęśnikowi trudny wybór ֊ albo tam umrzeć, albo odciąć ową część ciała.
Później wpływ na karanie cudzołóstwa próbowało wywrzeć średniowieczne prawo kanoniczne, które uznało je za zbrodnię główną, jednocześnie przewidując nieznane dotychczas rozwiązanie, że zarówno mąż, jak i żona, obcując płciowo poza małżeństwem, dopuszczają się cudzołóstwa. Było ono przeciwne karze śmierci za takie zachowania, przewidywało za to karę pokuty, która odbywała się w klasztorze, a mogła trwać nawet do siedmiu lat.
Nie robiło to jednak szczególnego wrażenia nie tylko na maluczkich, ale także i na tych, w których żyłach płynęła „błękitna krew”. W szczególności król Kazimierz Wielki, przewidując surowe w tym zakresie kary dla swoich poddanych, sam miewał liczne romanse, a nawet zawarł nielegalne związki małżeńskie, gdy już pozostawał w legalnym małżeństwie.
W późnym średniowieczu stosunek do cudzołóstwa wyznaczały postanowienia wydanego w duchu prawa kanonicznego tzw. Zwierciadła saskiego, które trafiało do polskich miast zakładanych na prawie magdeburskim lub jego chełmińskiej odmianie. Przewidywało ono karę miecza dla cudzołożnej żony i jej wspólnika. Warto zauważyć, że w wielu wypadkach stosowano kary łagodniejsze – nakładano bowiem na mieszczan kary pieniężne, uboższych stawiano zaś pod pręgierzem lub zamykano w kunie, często sięgano też do kary chłosty. Zwierciadło saskie, głosząc, że niewiernego małżonka należy karać ścięciem, nie określało płci. Jednak pierwotnie za cudzołóstwo uznawano tylko pozamałżeńskie stosunki kobiet, a dopiero z czasem interpretacja obejmowała karanie obu małżonków. Interesujące postanowienia w tej mierze zawierał także gdański kodeks prawa lubeckiego z 1263 roku, przewidując specyficzną karę o niewątpliwie hańbiącym charakterze. Stanowił on, że „jeśli mąż przyłapie kogoś ze swą ślubną małżonką, to jest prawem męża wyprowadzić kochanka, wiodąc go ulicami w górę i w dół miasta, trzymając go za jego męskość”.
Nowożytność
Rygorystyczne wobec pożycia seksualnego były również źródła prawa początku czasów nowożytnych. Według jednego z dokumentów pochodzącego z 1507 roku kara miecza groziła mężczyźnie cudzołożącemu z zamężną kobietą, a dokument z 1532 r. za cudzołóstwo przewidywał spalenie na stosie. W tym samym czasie zabicie cudzołożników schwytanych na gorącym uczynku uznawano za niekaralne.
W praktyce dość rzadko wydawano za cudzołóstwo wyroki śmierci. Na bogatych mieszczan zazwyczaj nadal nakładano kary pieniężne, w stosunku zaś do uboższych cudzołożników stosowano kary cielesne, osadzanie pod pręgierzem lub w gąsiorze oraz wypędzanie z miasta, jak też, nawiązując do dawnych kar kanonicznych, zmuszano do publicznej pokuty.
W kolejnych wiekach pod wpływem reformacji i kontrreformacji, które prześcigały się w potępianiu wszystkiego, co dotyczyło seksu niezwiązanego tylko z prokreacją, nadal stosowano surowe kary za cudzołóstwo w oparciu o zapisy Zwierciadła saskiego. Rzadko jednak stosowano za ten czyn przewidzianą przez nie karę śmierci, lecz wciąż bogatych mieszczan karano grzywnami, zaś wobec uboższych stosowano inne wspomniane wyżej kary.
Na wsi zaś zasadniczą karą wydawaną wobec osób oskarżonych o cudzołóstwo były kary cielesne w postaci plag, a czasami też „nurzanie” obwinionych w zimnej wodzie, nawet zimą w przeręblu, co jakoby miało działać na ostudzenie zbyt gorących temperamentów.
Przypadek taki w 1597 r. opisał włoski podróżnik Giampaolo Mucante, stwierdzając, że takiej rzeczy nigdy wcześniej nie widział: „Było to potężne wiadro, mogące pomieścić osobę; wiadro to zawieszono nad wodą; sznurem przywiązane było do tyczki, czyli żurawia. W to wiadro sadzano nierządnicę dając jej nóż w rękę. Ta, jeśli nie chciała wisieć wiecznie w powietrzu, urzynała nożem ów powróz i wpadała w sadzawkę lub w jezioro tak jedno, że tylko dobrą wziąwszy kąpiel utopić się nie mogła. Kobiety posądzone o cudzołóstwo wypędzano także ze wsi, przy czym kara wygnania stosowana była w dwóch formach – jako wydalenie i wyświecenie. Wydalenie ze wsi było łagodniejszą formą wygnania, bowiem skazana wyprowadzała się sama, natomiast wyświecenie następowało publicznie, przeprowadzane było przez urzędników wiejskich z udziałem gawiedzi i z odpowiednim ceremoniałem, a samo jego określenie powstało od używanych przy nim pochodni.
Karalność cudzołóstwa dotyczyła wówczas przede wszystkim mieszczan i chłopów, natomiast jej praktyczne zastosowanie w kręgach szlachty i magnaterii było zdecydowanie mniejsze, co nie oznacza, że szlachta była „moralnie czysta”. Świadczą o tym choćby zapisy słynnej kroniki skandalicznej szlachty i magnaterii zwanej popularnie Liber chamorum, w której dość często wspomina się o nielegalnym potomstwie magnatów.
Swoisty obraz stosunków małżeńskich wyższych sfer tamtego okresu dają też intymne listy Jana III Sobieskiego do żony Marysieńki, w których król – z pewnym zdziwieniem – konstatuje, że ożeniwszy się, zachowuje jej wierność, przez co „czyni gwałt przyrodzeniu swemu”, gdyż Marysieńka całymi miesiącami przebywała w Paryżu, zaś król uważał, że wstrzemięźliwość seksualna „zdrowiu szkodzi”.
Jak widać wymogi prawa w zakresie zdrady małżeńskiej i faktycznie nakładane kary rózniły się znacznie, a surowe prawo w praktyce bywało dość pobłażliwe. Tym bardziej że przypadków zdrady raczej nie wyciągano na światło dzienne, traktując ją jako sprawę prywatną, w dodatku wstydliwą. Mężowie z reguły nie byli skorzy do tego, by na publicznym forum obnosić się ze swoim problemem, który dotykał nie tylko relacji społecznych i fundamentów związku ale zwłaszcza ego zdradzanego męża. W dodatku wyroki, jakie zapadały w takich sprawach, nie zawsze zachęcały do denuncjacji. Tak na przykład dostał za swoje zdradzony kupiec z Uniejowa, Stanisław Klikowski, który zbytnio zaufał Temidzie. Gdy na jaw wyszło, że jego żona zdradza go z księdzem, jak na uczciwego obywatela przystało, postanowił powiadomić władze miejskie. Początkowo rozpustnej Klikowskiej wymierzono karę pięćdziesięciu plag [razów], z zastrzeżeniem, że „jeżeliby to jej nie pomogło, tedy za pierwszym przeświadczeniem tego złego uczynku według prawa na gardle karana ma być”. Ostatecznie za wstawiennictwem dzierżawcy klucza uniejowskiego plagi zamieniono na wysoką grzywnę, którą jak łatwo się domyśleć, uiścić musiał sam zdradzony małżonek.
Warto zauważyć, że zdradzie musiał towarzyszyć skandal lub nadużycie, by rada miejska zechciała podjąć jakieś stanowcze kroki. Tak na przykład sąd miejski Lublina w 1641 roku skazał na ścięcie oskarżonych o cudzołóstwo Szymona Malarza i wdowę o imieniu Małgorzata. Należy podejrzewać, że byli oni po prostu przedstawicielami biedoty, nieposiadającymi odpowiednich popleczników, którzy mogliby się za nimi wstawić. Na podkreślenie jednak zasługuje to, że wyrok zapadł, gdy ten grzeszny, nieuświęcony sakramentem małżeńskim związek dorobił się aż ośmiorga dzieci. Tak więc Temida w Lublinie nie była zbyt rychliwa.
Im większe było miasto, tym większa była pobłażliwość wymiaru sprawiedliwości wobec łamania szóstego przykazania. Wynikało to z większej anonimowości życia oraz z większej różnorodności ludzi, poglądów, zachowań. Rada miejska na co dzień borykająca się z plagą żebractwa, prostytucji, z wysoką przestępczością (bogate miasta przyciągały do siebie wszelkiej maści rzezimieszków), z reguły traktowała naruszenie szóstego przykazania jako czyn o niewielkiej społecznej szkodliwości.
Nieco inaczej sprawa przedstawiała się w małych miasteczkach, gdzie groźna przestępczość była zdecydowanie mniejsza, a często nie było jej wcale. Rozwijaniu się przestępczości kryminalnej nie sprzyjał niższy status ekonomiczny mieszkańców oraz brak anonimowości. Tu każdy o każdym wiedział wszystko, a nowa twarz w karczmie czy na ulicy nie uchodziła niczyjej uwadze.
Tak więc miejscowa społeczność mogła z o wiele większą skrupulatnością przyglądać się życiu mieszkańców i piętnować wszelkie naganne zachowania. Poza tym plotka, pokarm dla duszy prowincji, zawsze musiała znaleźć obiekt godny obmowy. W niektórych miasteczkach wręcz polowano na zakochane pary, by w atmosferze skandalu wydobyć na światło dzienne ich grzechy.
Począwszy od XVII wieku cudzołożników (oczywiście niższego stanu) oraz prostytutki zaczęto zamykać w tak zwanych domach pracy przymusowej, razem z żebrakami, trudną młodzieżą i innymi osobami podejrzanej konduity. Pierwszy taki dom powstał w Polsce w 1629 roku w Gdańsku. Był on manufakturą sukienniczą opartą na pracy zamkniętych tu osób. Jego celem miała być resocjalizacja, wychowanie, nauka zawodu i wpajanie szacunku do pracy. Zamknięcie w domu pracy przymusowej następowało wyrokiem sądu. Czas pobytu ustalany był dla każdego indywidualnie i wynosił od kilku miesięcy do dwudziestu lat. Następnie mógł on zostać przedłużony, gdy zamknięty sprawiał kłopoty wychowawcze lub nie odpracował kosztów swego utrzymania. W przypadku „synów i cór marnotrawnych” zamknięcie następowało na wniosek rodziców, którzy jednocześnie określali czas pobytu.
Życie zamkniętych tu osób szczegółowo określał regulamin. Dni powszednie niemal w całości wypełniała praca. W zimie trwała ona od godziny piątej do dwudziestej pierwszej, w lecie od czwartej do dwudziestej pierwszej, z niewielkimi przerwami na posiłek. Rozkład zajęć nie przewidywał czasu wolnego na rozrywkę czy spacery, czas wolny był tylko w niedzielę i święta, i to dopiero po południu. Przed południem odbywała się nauka śpiewu, katechizmu, słuchanie półtoragodzinnego kazania i udział we mszy. Osoby należące do lżejszej kategorii (rokujące poprawę) miały prawo wychodzenia do miasta raz na dwa tygodnie, pod warunkiem wykonania przydzielonych obowiązków. W domu panowały bardzo surowe reguły. Zabroniony był kontakt mężczyzn z kobietami, spożywanie alkoholu, palenie tytoniu, gry hazardowe. Zamknięci nosili jednolitą odzież w jednym z dwóch kolorów – zielonym dla rokujących nadzieję na poprawę oraz szarym dla pozostałych. Nad higieną, zdrowiem i czystością czuwał specjalnie w tym celu zatrudniony balwierz, będący jednocześnie chirurgiem. Była to oczywiście higiena w siedemnastowiecznym rozumieniu tego słowa – każdego ranka więźniowie mieli umyć ręce i twarz przy studni. Od czasu do czasu odbywała się także kąpiel w łaźni, a latem w rzece.
W XVIII wieku także w innych miastach Polski (Kraków, Warszawa, Toruń) zaczęły powstawać takie zakłady o podobnych warunkach życia.
W XIX w. nastąpiła dalsza liberalizacja kar. Kodeks karzący Królestwa Polskiego z 1818 r. za cudzołóstwo nakazywał osobę pozostającą w związku małżeńskim karać aresztem od trzech miesięcy do roku, a osobę stanu wolnego aresztem od ośmiu dni do trzech miesięcy, przy czym ściganie tego przestępstwa następowało na wniosek zdradzonego małżonka, który miał tylko sześć tygodni na wystąpienie z nim, licząc od dnia, w którym dowiedział się o cudzołóstwie, gdyż po upływie tego terminu następowało przedawnienie karalności, a przebaczenie cudzołożnemu małżonkowi przez drugiego małżonka powodowało ustanie wykonywanej kary.
Karalność cudzołóstwa przewidywał też Kodeks kar głównych i poprawczych z 1847 r„ grożąc za nie zasadniczo karą osadzenia w klasztorze lub w wieży na czas od sześciu miesięcy do jednego roku, a jeżeli sprawca był chrześcijaninem dodatkowo podlegać miał pokucie kościelnej.
Polski kodeks karny z 1932 r. uzał, że zdrada małżeńska nie wymaga karania. Tym samym w zakresie odejścia od kar za zdradę małżeńską polskie ustawodawstwo międzywojenne zaliczało się do jednych z bardziej postępowych, bowiem szereg państw kary za nie zniosło o wiele później.
W 1937 r. zniesiono karalność zdrady małżeńskiej w Szwecji, a w 1947 r. nastąpiło to w Japonii. Karalność cudzołóstwa zniesiono w 1970 r. we Włoszech, w 1975 r. w Niemczech, w 1976 r. we Francji, a w Austrii uczyniono to dopiero w 1997 r
CichoSza!
